<title_newspaper="Trybuna Ludu"> 
<title_article="Znowu mister Lodge"> 
<author_1=K. Wolicki> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1953">
<month="12">
<date=1953-12-06>
<period=d> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Bya to ze wszech miar pouczajca debata. Wszczto j  jak napisa jeszcze pierwszego listopada New York Herald Tribune, aby zdyskredytowa popularne w pewnych koach optymistyczne mniemanie, e wszystko czego trzeba dla osignicia porozumienia na Dalekim Wschodzie to agodno i rozsdek w ONZ, specjalnie za w USA. Innymi sowy oszczercze oskarenia przeciw wojskom ludowym w Korei o rzekome okruciestwa wobec jecw wojennych wywindowano na forum Zgromadzenia ONZ, by utrudni porozumienie na Dalekim Wschodzie, by utrudni zwoanie i powodzenie Konferencji w sprawie Korei i aby usprawiedliwi ten sabota pokoju.
Jak mona nam zarzuca takie cele  bi si w piersi delegat USA Lodge w ostatnim dniu debaty prbujc odpowiedzie delegacjom ZSRR, Polski, Czechosowacji, Biaorusi i Ukrainy, ktre sformuoway to oskarenie otwarcie oraz delegatom tych 30 delegacji, ktre popary je w praktyce uporczywym milczeniem mimo apeli i nacisku USA.
W debacie zabieray gos po stronie USA tylko delegacje wspuczestnikw agresji na Korei. Wszake my mamy na Korei p miliona naszych boys, kontynuowa Lodge i to jest najsilniejszy motyw, dla ktrego jaki kraj moe pragn ustanowienia trwaego pokoju na Korei.
Ciekawe rozumowanie. Idc jego ladem, mamy wniosek, e im wicej jaki rzd wysya swych wojsk do obcych krajw (a USA maj dzi za granic wicej onierzy ni na wasnym terytorium), tym gorcej potem pragnie pokoju. Idc jego ladem widzimy rwnie, z jak naiwn chytroci chciaby Lodge zdoby sobie uznanie w oczach p miliona matek, czekajcych na swoich synw. A czyni to on w tym samym czasie, gdy debata w ONZ suy ma przekonaniu tych kobiet, e ich synowie wraca nie mog i nie powinni.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>  
